Naśladując Świętych - 18 IX

(Pokój, w którym zmarł św. Stanisław Kostka. Marmurowa rzeźba Świętego wykonana przez Pierre`a Legrosa)

 

Św. Stanisław Kostka


„Wykorzystać każdą chwilę czasu. Spełnić należycie obowiązki swego stanu. W obcowaniu z bliźnimi oddać każdemu, co mu się słusznie należy. Nie zniechęcać się codziennymi trudnościami. A nade wszystko utrzymać się w skupieniu wewnętrznym i z uległością iść za szeptem Bożego tchnienia. Wszystko to wymaga hartu żołnierza, który, zaprawiony do trudów i niewygody na polu bitwy, odważnie stawia czoło każdej przeszkodzie. Św. Stanisław Kostka okazał się dobrym żołnierzem Chrystusowym. Wobec trudności i niebezpieczeństw nie stchórzył, nawet wtedy, gdy Pan Bóg jego ofiarę postanowił poddać próbie. Zwykła to taktyka Boża, ujawniona w księgach Pisma Św[iętego]: «W zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu – w piecu utrapienia» (Syr 2,5).
Ogniem próby i piecem utrapienia dla św. Stanisława Kostki były przykrości, jakich doznawał ze strony otoczenia, zwłaszcza lekkomyślnego brata. Chwilami Paweł, tak się zapominał, że rzucał się na brata i powaliwszy go na ziemię, bił, kopał, znęcał się nad nim. Stanisław w uniżeniu swoim miał cierpliwość, wszystko ofiarowywał Panu Bogu i odnosił zwycięstwo.
Po szczęśliwie przetrwanych próbach Pan Bóg zażądał od Stanisława jeszcze jednej ofiary, związanej z powołaniem zakonnym. Wśród wielkomiejskiego rozgwaru Wiednia, w domu heretyka, podczas poważnej choroby usłyszał głos Boży: «Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj co masz i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie» (Mt 19,21). Na tę ofiarę już był przygotowany w swym sercu. Nie pociągała go kariera ziemska. Nie nęciły wysokie stanowiska i wpływy. Nie kusiła żądza pieniędzy i złota. On czuje się do wyższych rzeczy stworzony! Napotyka zaporę: sprzeciw ojca. Pamiętając, że w sprawach powołania rodzice nie mają decydującego głosu, że Boga trzeba więcej słuchać aniżeli ludzi, nie spocznie dopóty, aż spełni zamiar Boży. W sercu chrześcijaństwa, w Rzymie, w klasztornej celi Towarzystwa Jezusowego znajduje przystań dla swojego ducha, stęsknionego za Bogiem.
Duch ofiary św. Stanisława Kostki stanowi cenny drogowskaz dla dzisiejszego pokolenia. […]
Może uginasz się pod brzemieniem codziennego obowiązku? Może uskarżasz się, że ci ciężko, smutno w życiu? Może wzdrygasz się przed ofiarą, jakiej Pan Bóg wyraźnie od ciebie żąda? Może nie widzisz dla siebie ostoi ratunku? – Pomyśl o nieskończonej mocy Chrystusowej ofiary. Postanów nie tylko z obowiązku w niedziele i święta, ale również w dni powszednie, według swej możności, uczęszczać na Msze św[ięte]. Bądź dobrej myśli, z ołtarza Bożego spłyną do twej duszy potoki światła, żaru, życia, siły, wesela w Duchu Św[iętym]. Podobnie jak św. Stanisław odniesiesz zwycięstwo nad ciałem i krwią, nad tym, co zmienia się i przemija. Razem ze św. Młodzianem bez skazy posiadać będziesz skarb w niebie.”
Sł. B. Bp Piotr Gołębiowski
„Współczesna Ambona” 4(1949), s. 868-871

Odczytując Ewangelię ze Sługą Bożym



Przebaczenie chrześcijańskie

nie powinno znać żadnego ograniczenia


„Kiedy nas kto obrazi słowem lub zachowaniem swoim, wówczas w sercu naszym samorzutnie powstaje niechęć do winowajcy, niekiedy zapala się nawet uczucie zemsty i otwartej nienawiści. Pan Jezus znał dobrze tę słabość ludzkiego serca, a pragnąc ją uleczyć, głosił w swych naukach obowiązek przebaczania bliźnim ich przewinień względem nas. Pod wpływem jednej z takich nauk, św. Piotr, pragnąc poznać, jakie są granice przebaczenia głoszonego przez Chrystusa Pana, zapytał: «Ile razy mam przebaczyć bratu swemu, czy aż 7 razy?». Chrystus Pan na to odpowiedział: «Nie mówię ci, że aż 7 razy, ale aż 77 razy». W tych słowach wyraził Pan Jezus myśl, że przebaczenie chrześcijańskie nie powinno znać żadnego ograniczenia.

Sobotni promień słońca


„Kto wypowie, ile dobrodziejstw spłynęło i ustawicznie spływa na świat, dzięki błagalnym modlitwom Maryi?
Na cierpienia nasze patrząc z wyżyn miłościwych zamiarów Bożych, Maryja wie, że potrzeba nam goryczy i udręki w pielgrzymowaniu ziemskim, abyśmy chętniej szukali dóbr wiekuistych, wzbogacali się w zasługi i podążali śladami Tego, który wiele wycierpiał, zanim wszedł do niebieskiej chwały.
Matka Najświętsza najbliżej i najgłębiej uczestniczyła w Męce Chrystusowym wstawiennictwem swoim wyprasza nam siły, byśmy godziny cierpienia wykorzystali dla sprawy Królestwa Bożego, które rozwija się i rośnie za cenę trudu i ofiary. Przykładem swym Najświętsza Maryja Panna wzywa nas do zanoszenia przed Tron Boży modlitwy błagalnej, wołając potężniej, aniżeli Apostoł Narodów: «Potrzeby wasze Bogu powierzajcie w każdej modlitwie i dziękczynnej prośbie».”
Sł. B. bp Piotr Gołębiowski

Z Maryją w herbie

Kościół parafialny w Jastrzębiu

Matka Boża Bolesna


„W tajemnicę Chrystusowej miłości i ofiary najgłębiej wniknęła Jego Najświętsza Matka. […]
Maryja współczuje z cierpiącym Jezusem, jako najlepsza matka, miłująca swe dziecię, które jest zarazem Synem Bożym. Boleje nad złością ludzi, którzy dopuścili się strasznej zbrodni bogobójstwa. Cierpi na myśl o niewdzięczności tych, którzy w przyszłości zamkną swe dusze przed owocami Krwi Chrystusowej. […]

Odczytując Ewangelię ze Sługą Bożym



W krzyżu Chrystusa jest zbawienie, życie i zmartwychwstanie


„Tajemniczym znakiem Jezusa Chrystusa jest krzyż. Wobec tego znaku nie ma obojętnych. Ujawnia on tajniki serc ludzkich. U jednych budzi sprzeciw, bunt, nienawiść. U innych wiarę, uwielbienie, miłość aż do szaleństwa. Na czele niezliczonej rzeszy ludzi, skupiających się z religijną czcią pod krzyżem Chrystusowym, stoi Maryja, której duszę, według przepowiedni Symeona, przeniknął ostry miecz cierpienia. […]

Odczytując Ewangelię ze Sługą Bożym



Chrystus Pan

wychodzi na spotkanie dusz i ciężko zranionych serc


„I teraz Chrystus Pan, obecny w swym Kościele św[iętym], wychodzi na spotkanie dusz i ciężko zranionych serc. W różny sposób do nich przemawia. Posługuje się słowem kapłańskim, zdrową książką, dobrym przykładem, czasem nawiedza chorobą, nieszczęściem, zsyła śmierć w rodzinie, a to wszystko czyni w miłościwym zamiarze, by wstrząsnąć duszą i nakłonić ją do uporządkowania spraw z Panem Bogiem. Te opatrznościowe pociągnięcia Boże nazywamy łaską zewnętrzną.

Sobotni pomień słońca

www.niedziela.pl
„To Niepokalana Dziewica, jako Uzdrowienie Chorych, śpieszy z pomocą swym udręczonym dzieciom i dla wielu z nich wyprasza cenny dar zdrowia. […] Pan Jezus, lecząc choroby ciała, chciał przez to pobudzić ludzi, nie tylko Mu współczesnych, ale wszystkich pokoleń, do troski o zdrowie i nadprzyrodzone życie duszy. Bo to najważniejsza dla każdego sprawa. Cudami w Lourdes kieruje to samo Prawo Boże. Niepokalana Dziewica stanęła pośród mieszkańców ziemi, dała im odczuć potęgę swego wstawiennictwa po to, aby owieczki Chrystusowe, a jej dzieci umiłowane «żywot wieczny miały i obficiej miały». Z macierzyńskiej troski Maryi o najwyższe szczęście ludzi zrodziło się Jej wstrząsające wołanie w grocie objawień: «Pokuty, pokuty, pokuty!». W tym wołaniu mieści się najgłębsza tajemnica Lourdes, pełna znaczenia w czasach, jakie obecnie przeżywamy. Różaniec św[ięty] i pokuta!…”
Sł. B. bp Piotr Gołębiowski