Odczytując Ewangelię ze Sługą Bożym



Ile kłopotu ma pasterz w chwilach poszukiwania…


„Czytając dzisiejszą Ewangelią św[iętą], spostrzeżemy, że surowość ludzka i miłosierdzie Chrystusowe w traktowaniu grzeszników stają ze sobą oko w oko. Faryzeusze oburzają się i gorszą, że Chrystus z grzesznikami obcuje, życzliwie rozmawia, a nawet zasiada z nimi do wspólnego stołu. Chrystus w przypowieściach: o zgubionej owcy i drachmie, surowości faryzeuszowskiej przeciwstawia miłosierdzie Boże, litujące się nad grzesznymi i zachęca nas do podobnego postępowania. Uważniej zastanowimy się nad przypowieścią o zgubionej owcy.
Nie wiadomo dlaczego, z lekkomyślności, czy też przypadkowo odłącza się owieczka od stada, niknie z oczu pasterza, nie pozostawiając żadnego śladu za sobą. Pasterzowi jeszcze pozostała znaczna liczba owiec: 99. Nie zadowala się pasterz tak znacznym stadem. Owszem, porzuca je, aby pójść na poszukiwania zagubionej owcy, tak bardzo ją ceni. Domyśleć się łatwo możemy, ile kłopotu ma pasterz w chwilach poszukiwania, ile ono trudu kosztuje. Owca z każdą chwilą coraz bardziej się oddala, a pasterza, jak widmo złowrogie, prześladuje obawa, czy znajdzie owcę i czy ją jeszcze zastanie przy życiu? Wreszcie znalazł żywą owieczkę. Nie karze jej, nie czyni najmniejszej wymówki, ale lituje się nad nią; utrudzoną bierze na swoje ramiona, aby z powrotem dołączyć ją do stada. Ponadto pasterz urządza ucztę, aby w gronie przyjaciół nacieszyć się z odzyskania zgubionej owieczki.
W tym obrazku pasterza, pełnego poświęcenia i miłosierdzia względem zbłąkanej owieczki, któż z nas nie poznaje Dobrego Pasterza Jezusa Chrystusa? On, Syn Boży, po to stał się człowiekiem, aby «szukać, co było zginęło», bo nie przyszedł «wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników». On nie szczędził pracy, trudu, poświęcenia, ani poskąpił własnej Krwi, by pojednać wszystkich bez wyjątku ludzi z Panem Bogiem”.
Sł. B. Bp P. Gołębiowski
„Siewca Prawdy” 2(1932) nr 23, s. 2
11 IX 2016 r.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza