Odczytując Ewangelię ze Sługą Bożym


 

Miłość pasterza ku owcom nie może być już dalej posunięta


W pielgrzymowaniu do Pana Boga i własnego uszczęśliwienia grożą duszom ludzkim niemałe niebezpieczeństwa, pochodzące bądź ze strony szatana i świata, bądź ze strony skażonej przez grzech pierworodny natury ludzkiej. Chrystus, Dobry Pasterz, broni swe owieczki przed tymi wrogami. Nie dość, że nas wyzwolił z przemocy szatana, «zmazawszy cyrograf dekretu, który był nam przeciwny», ponadto zostawił ostrzeżenia i środki zaradcze przeciwko zakusom wrogów duszy ludzkiej. Głównym lekarstwem na niedomagania nasze duchowe jest On sam. Recz niesłychana, aby jakikolwiek pasterz dał siebie za pokarm owieczkom swoim. Jedynie Chrystus Pan to uczynił, zostawiając swe Ciało i Krew jako pokarm i napój duszy ludzkiej. Miłość pasterza ku owcom nie może być już dalej posunięta, zwłaszcza, gdy zważymy, jaka ta miłość. Najpierw – czynna, ponieważ Chrystus najdokładniej zna swoje owieczki, ich bóle i cierpienia, pragnienia i potrzeby, a owieczki znają Chrystusa z Jego wszechmocy i miłosierdzia, jakie okazuje, śpiesząc nieszczęśliwym z pociechą i pomocą.
Po wtóre, miłość Chrystusa ku duszom ludzkim jest bezinteresowna. Zwykli pasterze, opiekując się owcami, mają na myśli własną korzyść. Chrystus myśli jedynie o chwale Ojca i uszczęśliwieniu owieczek.
Wreszcie miłość Chrystusa ku ludziom jest powszechna, gdyż obejmuje bez wyjątku wszystkich, «tych, którzy są blisko Niego i tych, którzy – daleko».
Sługa Boży bp Piotr Gołębiowski
„Siewca Prawdy” 2(1932) nr 15, s. 2
22 VII 2018 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz